Na tropach Wardeinów – cz. II

Franciszek Wardein, maszynista drogi żelaznej

Zawód mojego stryjecznego  prapradziadka pobudza wyobraźnię – skąd maszynista w rodzinie ogrodników i administratorów?! Jak i gdzie zetknął się z koleją, jeśli pierwszy odcinek Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej (Варшавско-Венская железная дорога) otworzono w roku 1845? To była pierwsza linia kolejowa w Królestwie Polskim. Franciszek miał wtedy  27 lat. Być może był już wtedy maszynistą? Jednym z ośmiu  – tylko tylu ich było na początku. Wiemy, że na pewno w 1854 roku nim był, mówi nam o tym spis ludności Warszawy.

Parowóz firmy Borsig kursujący po Drodze Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej. Czy taką lokomotywą powodował stryjeczny prapradziadek?

No dobrze, kolej bezsprzecznie może być fascynująca, szczególnie dla stryjecznego prapradziadka, ale równie ciekawe są tropy, prowadzące do przodków. Franciszek skierował mnie niespodziewanie na właściwy szlak, a to za sprawą jego trzeciego małżeństwa. Tak, tak, w czasach, gdy nie było rozwodów on miał trzy żony! Przeżył swoją pierwszą małżonkę, przeżył drugą i ożenił się trzeci raz w wieku 75 lat. I znowu łut szczęścia – ksiądz spisujący akt ślubu zrobił to niezwykle dokładnie, jest wzmianka  nawet o tym, że w chwili ślubu rodzice Pana Młodego już nie żyją. No i, co najważniejsze, są ich imiona:  Wilhelm i Wiktoria z Wójcickich. Dzień dobry praprapradziadku!

Ale to jeszcze nie koniec, w tym wzorowym akcie ślubu jest też miejsce urodzenia Franciszka: „Gubernia Piotrkowska, powiat Noworadomski, parafia Maluszyn” . A więc to jest „Ziemia Piotrkowska”, o której wspominał wuj Wiktor !

Skan metryki >>

Magda

Leave a Reply